Biblia

Dziwna wielkanocna historia

Na podstawie fragmentu książki Surprised by Hope, wyd. HarperCollins 2008, str. 53-57

Kiedy zagłębiamy się w historie pierwszego dnia Wielkanocy w końcowych rozdziałach czterech kanonicznych ewangelii, możemy przekonać się, że relacje o zmartwychwstaniu Jezusa nie do końca do siebie pasują1. Ile kobiet poszło do grobu? Ilu aniołów lub mężczyzn tam widziały? Czy uczniowie spotkali Jezusa w Jerozolimie, w Galilei, czy w obu tych miejscach? I tak dalej. Jednak rozbieżności co do szczegółów nie oznaczają, że nic się nie stało. Przeciwnie, wskazują, że wydarzyło się coś niezwykłego, na tyle niezwykłego, że pierwsi świadkowie byli zdumieni i opowiedzieli o tym różne historie.

Są cztery dziwne cechy wspólne w opisach zmartwychwstania we wszystkich czterech ewangeliach. Cechy te zmuszają nas do potraktowania tych opisów jako bardzo wczesnych relacji, a nie, jak się czasem sugeruje, późniejszych wymysłów2.

Po pierwsze, w historiach tych zauważamy dziwny brak odniesień do Starego Testamentu. Podczas opisu męki i śmierci Jezusa wszyscy czterej ewangeliści wykorzystywali biblijne cytaty i aluzje, aby wyjaśnić, że ukrzyżowanie Jezusa dokonało się „według Pism”. Natomiast narracje o zmartwychwstaniu są niemal całkowicie pozbawione tych elementów, z kilkoma małymi wyjątkami. Jest to tym bardziej niezwykłe, gdy zauważymy, że już w czasach Pawła powszechne było przekonanie, iż zmartwychwstanie nastąpiło „według Pism” [1 Kor 15, 4]. Sam Paweł dołącza do reszty wczesnego Kościoła w próbach wyjaśnienia jakie znaczenie ma zmartwychwstanie w kontekście długiej historii Boga i Izraela. Dlaczego relacje z ewangelii nie podążają tym tropem? Mateuszowi byłoby łatwo odnieść się do jednego czy dwóch proroctw biblijnych, które się spełniły, ale tego nie robi. Jan mówi nam, że uczniowie nie rozumieli jeszcze Pisma, które oznajmiało zmartwychwstanie Mesjasza, ale nie cytuje tekstów, które ma na myśli.

Można oczywiście powiedzieć, że ewangeliczne relacje zostały celowo tak napisane, aby wyglądały na starsze niż w rzeczywistości. Mniej więcej tak jakby ktoś usunął całą instalację elektryczną z domu, aby budynek wyglądał na dużo starszy. Wielu badaczy zakłada, że opisy zmartwychwstania ukształtowały się w drugim pokoleniu chrześcijan ok. 80-90 roku. Wymaga to jednak przyjęcia, że z historii tych starannie usunięto wszelkie biblijne aluzje, które obficie występują w takich fragmentach jak 15 rozdział 1 Listu do Koryntian (napisanego ok. 57 roku).

Byłoby to może w miarę prawdopodobne, gdybyśmy mieli tylko jedno ewangeliczne świadectwo zmartwychwstania lub gdyby te świadectwa były w oczywisty sposób wyprowadzone jedno z drugiego. Tak jednak nie jest. Musielibyśmy sobie wyobrazić czterech różnych pisarzy, z których każdy decyduje się napisać wielkanocną narrację opartą na teologii wczesnego Kościoła, usuwając z niej biblijne odniesienia. W dodatku przedstawiają tę narracje na cztery różne, choć teologicznie spójne sposoby. Jest znacznie bardziej prawdopodobne, że historie, nawet jeśli zostały spisane dużo później, sięgają do bardzo wczesnej tradycji ustnej, która ukształtowała się i utrwaliła w pamięci różnych osób, zanim pojawił się czas na refleksję biblijną.

Częściej zwraca się uwagę na drugą dziwną cechę tych opisów: obecność kobiet jako głównych świadków. Czy nam się to podoba, czy nie, kobiety w starożytnym świecie nie były uważane za wiarygodnych świadków. Kiedy tradycja miała czas nieco się uporządkować i przybrać ustaloną formę z 1 Listu do Koryntian 15, wzmianka o kobietach została porzucona. Mówienie o nich byłoby dość kłopotliwe. A jednak we wszystkich czterech ewangeliach kobiety są w centrum uwagi jako pierwsi świadkowie i apostołki. Nikt by nie zmyślił takiej historii. Gdyby tradycja od początku umieszczała mężczyzn jako głównych świadków [1 Kor 15, 5-8] to nigdy nie rozwinęłaby się w historie oparte na roli kobiet, które odnajdujemy w ewangeliach.

Trzecią dziwną cechą jest sposób w jaki przedstawiono zmartwychwstałego Jezusa. Gdyby ewangeliczne opisy zostały napisane pod wpływem rozważania Starego Testamentu to można by się spodziewać przynajmniej jednego - Jezus powinien świecić jak gwiazda. To właśnie zapowiada Daniel: „A wielu z tych, którzy śpią na całej ziemi, się zbudzi: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, inni zaś ku rozproszeniu i na wieczne zawstydzenie. Roztropni zajaśnieją jak światła na niebie, a ci, którzy trzymali się mocno moich słów, będą jak gwiazdy, po wszystkie czasy.” [Dn 12, 2n] Słowa te zgadzają się z opisami przemienienia Chrystusa. [Mt 17,2; Mk 9,3; Łk 9,29] Jednak żadna z ewangelii nie mówi tego o Jezusie w dniu Jego zmartwychwstania. Pojawia się jako istota ludzka z ciałem, które w pewnych okolicznościach jest całkiem normalne i można Go pomylić z ogrodnikiem lub towarzyszem podróży. Z drugiej strony ewangeliczne przekazy zawierają również - i to czyni je bardzo tajemniczymi - oznaki przemiany tego ciała. Jest ono wyraźnie fizyczne. 'Zużywa' (by tak rzec) materię ukrzyżowanego ciała - stąd pusty grób. Ale jednocześnie Jezus przychodzi do wnętrza domu mimo zamkniętych drzwi, nie zawsze jest rozpoznawalny i ostatecznie znika w przestrzeni Boga, to znaczy w „niebie”. Ten rodzaj relacji jest bez precedensu. Żaden tekst biblijny nie przewiduje, że zmartwychwstanie będzie dotyczyło tego rodzaju ciała. Żadna teologia spekulatywna nie wytyczyła ewangelistom tego śladu, którym mogli podążać - i to podążać, zauważmy raz jeszcze, na interesująco różne sposoby.

Należy zdecydowanie odrzucić pogląd, że sprawozdania Łukasza i Jana, które są najbardziej 'fizyczne', zostały napisane pod koniec pierwszego wieku w celu zwalczania doketyzmu (według którego Jezus nie był prawdziwym człowiekiem, a jedynie wydawał się być człowiekiem). Owszem, samo spożywanie pieczonej ryby [Łk 24,42n] czy poproszenie Tomasza o dotknięcie Jezusa [J 20,27] mogłoby uwiarygadniać taką hipotezę. Ale jeśli Łukaszowi i Janowi zależało na zwalczeniu doketyzmu to strzelili sobie w stopę innymi elementami opowieści. Zmartwychwstały Jezus, który pojawia się mimo zamkniętych drzwi, niespodziewanie znika, czasem zostaje rozpoznany a czasem nie - te szczegóły bynajmniej nie osłabiają doketyzmu.

Czwartą dziwną cechą relacji o zmartwychwstaniu jest fakt, że nigdzie nie wspominają o eschatologicznej nadziei. Niemal wszędzie indziej w Nowym Testamencie zmartwychwstanie Jezusa wiąże się z nadzieją, że ci, którzy należą do Jezusa, pewnego dnia również zostaną wskrzeszeni. Tymczasem narracje o zmartwychwstaniu w Ewangeliach nigdy nie mówią czegoś w rodzaju: „Jezus zmartwychwstał, więc istnieje życie po śmierci”, a tym bardziej „Jezus zmartwychwstał, więc pójdziemy do nieba, kiedy umrzemy”. Ani nawet, w sposób bardziej odpowiadający nauce chrześcijańskiej z I wieku, nie mówią: „Jezus zmartwychwstał, dlatego zostaniemy wzbudzeni z martwych po śnie śmierci”. Nie. Jeśli chodzi o interpretację tego wydarzenia, zmartwychwstanie jest przedstawione w bardzo doczesnej perspektywie: Jezus zmartwychwstał, a więc jest Mesjaszem, a zatem jest prawdziwym Panem świata. Jezus zmartwychwstał, więc Bóg rozpoczął nowe stworzenie, a my, naśladowcy Zbawiciela, mamy zadanie do wykonania! Jezus zmartwychwstał, więc musimy działać jako Jego głosiciele, ogłaszając Jego panowanie całemu światu, sprawiając, by Jego Królestwo przyszło na ziemię! Z pewnością już od Pawła zmartwychwstanie Jezusa jest mocno związane z ostatecznym zmartwychwstaniem całego ludu Bożego. Gdyby ewangeliczne relacje wymyślono pod koniec pierwszego wieku to zawierałyby wzmiankę o ostatecznym zmartwychwstaniu chrześcijan. Nie zawierają, ponieważ ich wtedy nie wymyślono.

Na temat opowieści o zmartwychwstaniu można powiedzieć znacznie więcej. Ale kończę ten wywód stwierdzeniem, że o wiele łatwiej jest uwierzyć, że historie te są zasadniczo bardzo stare, z czasów przed działalnością Pawła, i nie zostały znacząco zmienione w późniejszym przekazie. Owszem, cztery ewangelie ukazują oznaki innych teologicznych zainteresowań różnych ewangelistów. To trochę tak jakby różni artyści malowali portret tej samej osoby. Inny jest styl Rembrandta, inny Holbeina. Podejście danego artysty jest nie do pomylenia. A przecież osoba na portrecie jest w pełni rozpoznawalna. Malarze nie zmienili koloru jej włosów, kształtu nosa, charakterystycznego półuśmiechu. Gdy spytamy w jaki sposób ewangeliczne historie, tak różne pod wieloma względami a jednocześnie w pewnych aspektach interesująco spójne, mogły powstać tak wcześnie, pierwsi chrześcijanie dadzą oczywistą odpowiedź: coś takiego po prostu się wydarzyło, choć było to wówczas trudne do opisania i z perspektywy czasu pozostaje zadziwiające. Historie o zmartwychwstaniu Jezusa, choć później lekko zredagowane i spisane, są zasadniczo bardzo, bardzo wczesne. Nie są to, jak to często sugerowano, legendy spisane znacznie później, aby dać pseudohistoryczne uzasadnienie chrześcijańskiej wiary.

Takie jest zatem mniej lub bardziej powszechne świadectwo pierwszych chrześcijan: są tym, kim są, robią to, co robią, opowiadają historie, które opowiadają, nie z powodu doświadczenia religijnego czy duchowego rozeznania, ale z powodu czegoś, co się wydarzyło. Coś wyjątkowego stało się z ukrzyżowanym Jezusem, na tyle wyjątkowego, że uczniowie zinterpretowali to jako potwierdzenie, iż Jezus naprawdę był Mesjaszem i rozpoczęła się nowa era Bożego działania w świecie, a oni sami otrzymali misję do wykonania. Wydarzyło się coś, co utwierdziło żydowską wiarę w zmartwychwstanie, której uczniowie nie zamienili na pogańskie koncepcje życia po śmierci.


1Pomijam tu zupełnie inne świadectwo z tzw. Ewangelii Piotra. Patrz: N. T. Wright, The Resurrection of the Son of God (RSG), str. 592-96

2RSG, str. 599-608

 

Tłumaczenie i redakcja: Grzegorz Żarnecki

Portal Konfesyjni Luteranie

Portal „Konfesyjni” został założony z inicjatywy wiernych Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w R.P. celem kultywowania czystości i prostoty wykładni Słowa Bożego zawartej w Księgach Symbolicznych a także rozbudzenia zachwytu nad starochrześcijańskimi korzeniami naszej liturgii, która wraz z sakramentem Wieczerzy Pańskiej, stanowi centrum religijnego życia Chrześcijan wyznania Ewangelicko - Augsburskiego.