Opracowania i artykuły

Zakon i Ewangelia – na przykładzie dwóch kazań ks. Leopolda Otto

Referat wygłoszony podczas Zjazdu Konfesyjnych 2020


Chciałbym rozpocząć ten wykład w pewien – być może zaskakujący dla niektórych sposób, a to od zacytowania wywiadu, który ukazał się niedawno na popularnym polskim portalu internetowym „onet.pl” z mieszkającą w Szwecji Polką, na temat tamtejszego luterańskiego Kościoła Szwecji. Zacytuję pełną odpowiedź na pierwsze pytanie, która wskazuje na pewne bardzo ciekawe zjawisko: „Kościół Szwecji jest bez dwóch zdań najbardziej tolerancyjnym wyznaniem chrześcijańskim na świecie. Niejako na przekór swojej historii, bo u początków był bardzo represyjny, to w końcu kościół luterański. Dziś stawia na wolną od dogmatyzmu interpretację Biblii1. Bardzo ciekawa uwaga. Wynika z niej, że owa „otwartość” luteranizmu nie wynika jakoś z jego konfesyjnego DNA, ale jest raczej produktem współczesnych czasów. Czy – pozwolę tu sobie na pewną tezę, wynika z zastąpienia właściwej teologii luterańskiej, czymś co ma odpowiadać potrzebom współczesnego człowieka – w tym wypadku laickiego, czy wręcz odrzucającego wiarę w Boga Szweda? Cofając się troszkę w historii, dochodzimy do niezwykle ciekawego wieku XIX, w którym to na bazie racjonalizmu powstały różne liberalne koncepcje – w ramach luteranizmu, nazywane neo-protestantyzmem, czy w bardziej konkretnej, społecznej formie „protestantyzmem kulturowym”. W każdym razie XIX-wieczny liberalizm wyraźnie odciął się od dogmatycznego rodowodu luteranizmu. Widać to chociażby w skupieniu się na Jezusie bardziej jako postaci historycznej, niż z punktu widzenia klasycznej chrystologii2. W kręgach liberalnych pojawiało się kwestionowanie boskości Jezusa, z czym walczył warszawski (i cieszyński) pastor ks. Leopold Otto (1819-1882) – którego dwa kazania weźmiemy dziś sobie na warsztat.
    
XIX-wieczna „druga fala” luterańskiej ortodoksji, której jedną z bardziej wyrazistych przedstawicieli był ks. Carl Ferdinand Wilhelm Walther (1811-1887) niosła ze sobą nie tylko krytykę słabnącej już teologii racjonalistycznej, ale przynosiła wraz z sobą pozytywny wkład teologiczny, nakreślając właściwe ramy teologii i praktyki Kościoła. Jedną z niewielu dostępnych w języku polskim książek Walthera jest wydana w roku 2009 „Prawo i Ewangelia”. Tematyka Zakonu (Prawa) i Ewangelii była jednym z najważniejszych elementów nauczania tego teologa. Można powiedzieć obrazowo, że Walther wyciągnął tę naukę, będącą przed tym schowaną gdzieś głęboko w piwnicy i przykrytą już wieloletnim kurzem. Tak – ów pierwszy Prezydent Synodu Missouri nie był twórcą owej nauki, ani też pierwszym znanym jej propagatorem. Ale to Luter i teologia czasów Reformacji usystematyzowały nie tylko sam kształt, ale też znaczenie teologiczne nauki o Zakonie i Ewangelii. To, że zanikło ono ze zwiastowania Kościoła, to oczywiście inny temat. I tu znowu można odnieść się do dzisiejszej rzeczywistości. Owszem współczesna homiletyka ewangelicka jest wyjątkowo zróżnicowana. Stosunkowo często – przynajmniej w naszej szerokości geograficznej, możemy usłyszeć o usprawiedliwieniu z łaski przez wiarę, o roli Słowa i Sakramentów, o Jezusie Chrystusie – jako głównym obiekcie naszej wiary. Zdarzają się też kazania utrzymane w duchu neo-racjonalistycznym, liberalnym, w których głównym zadaniem chrześcijanina jest kreowane bycie świadomym obywatelem, człowiekiem tolerancyjnym, czy dbającym o przyrodę. To właśnie XVIII i XIX wieczny Racjonalizm zasłynął z kazań o zakazie kradzieży drewna z lasu, spychając Dogmat poza główny nurt zwiastowania w Kościele. Ale jak często słyszymy z kazalnicy o Zakonie i Ewangelii? Myślę, że znalazłoby się wielu poczciwych, wieloletnich słuchaczy, którzy od swych pastorów o tej nauce nie usłyszeli nigdy. A jeżeli nie zwraca się na to uwagi w zwiastowaniu, to być może temat ten jest kompletnie nieistotny?
    
Chciałbym zaprezentować malutki wycinek całego problemu – bowiem jest on z natury tak szeroki, że można albo spłycić go do krótkiego banału, albo też poświęcić mu całą twórczość teologiczną. Moim punktem wyjścia są dwa kazania ks. dra Leopolda Otto, pierwsze z nich było wygłoszone na tekst Ewangelii starokościelnej z 18. Niedzieli po Trójcy Świętej, przytoczę ów tekst biblijny wg przekładu warszawskiego: Lecz gdy faryzeusze usłyszeli, że zamknął usta saduceuszom, zgromadzili się wokół niego, a jeden z nich, znawca zakonu, wystawiając go na próbę, zapytał: Nauczycielu, które przykazanie jest największe? A On mu powiedział: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie. A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się cały zakon i prorocy. A gdy się zeszli faryzeusze, zapytał ich Jezus, mówiąc: Co sądzicie o Chrystusie? Czyim jest synem? Mówią mu: Dawidowym. Rzecze im: Jakże więc Dawid w natchnieniu Ducha nazywa go Panem, gdy mówi: Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół twoich pod nogi twoje. Jeśli więc Dawid nazywa go Panem, jakże może być synem jego? I nikt nie mógł mu odpowiedzieć ani słowa, ani też już nikt od owego dnia nie odważył się go pytać (Mt 22,34-46).
    
Nie wiem czy jest sens szerzej przedstawiać tu postać kaznodziei, skrótowo przypomnę tylko, że chodzi to o ojca założyciela polskiego luteranizmu, a jednocześnie teologa stojącego jasno po stronie Ortodoksji. Nadmienię tylko, że owo kazanie miało podwójnie szczególny charakter. Po pierwsze – było to kazanie konfirmacyjne3. Po drugie – było to kazanie pożegnalne, Otto żegnał się ze zborem warszawskim, bowiem wkrótce miał objąć urząd pastorski w Śląsko-Austriackim Cieszynie. Niemal na samym wstępie ks. pastor Otto podkreśla, że w tym kazaniu chciałby, cytuję: „streścić wszystko, com przez siedemnaście lat wygłaszał”. Pierwsza część jego kazania zatytułowana jest: „Zakon prowadzi do poznania grzechów, Ewangelia zaś obdarza łaską i pokojem”.
    
Otto nawiązuje tu do pytania, które postawili Jezusowi faryzeusze: „które przykazanie jest najważniejsze”. Kaznodzieja podkreśla, że faryzeizm skupiony na wypełnianiu Zakonu, czynił to z przekonaniem, iż wypełnienie Bożych przykazań jest w zasięgu ludzkich możliwości. Choć jednocześnie ich aplikacja Bożego prawa była dość powierzchowna. Dalej Otto stwierdza, iż przykazanie miłości (które przecież jest w Starym Testamencie - 5 Mż 6,5 i 3 Mż 19,18b) jest streszczeniem całego Dekalogu. A chwilę później przypomina, iż za miłą powłoką tych słów, kryje się tak naprawdę ogromne obciążenie dla ludzkiego sumienia. Tu nadmienię, że bardzo często słowa Jezusa pokazywane są jako takie „uproszczenie tematu”. Dochodzi wręcz do absurdalnych wniosków, że „tam gdzie jest miłość, tam to się Panu Bogu podoba” - bez względu na kontekst i szczegóły. Wezwanie do miłowania Boga z całego serca i bliźniego swego jak siebie samego jest tak naprawdę obciążeniem ludzkiego sumienia ponad jego możliwości. Otto przypomina, że ludzka miłość może być „samolubstwem, albo namiętnością” - tym samym nie jest ona tożsama z miłością Bożą.
    
Kończąc wątek Zakonu ks. pastor Otto pisze: „Zakon jest mieczem, który pyszne serca rani, jest prawicą Boga, która zdejmuje z nas wszystkie błyskotki zwane cnotą i ludzką zasługą, jest drogą wiodącą do pokuty i ukorzenia się przed Panem nieba i ziemi, dla tego dziś i zawsze zakon ten wygłaszałem, wołając na was: pokutujcie i nawracajcie się. Tak, pod zakon Boga świętego poddawałem siebie i was, bo zakon ,,jest pedagogiem naszym do Chrystusa, abyśmy z wiary byli usprawiedliwieni" (do Rzymian 3, 24). Jeżeliście więc z zakonu poznali grzechy wasze, jeżeli z głębi duszy, nie ustami tylko, możecie i dziś powiedzieć owe wielkie słowa: Jam grzeszny, Panie zmiłuj się nade mną! toście i w największym żalu, i w największym upadku błogosławieni, bo zakon poprowadził was do Ewangelii”. Zakon prowadzi do Ewangelii – to jest bardzo istotne podsumowanie tematu i celu w jakim Zakon jest nam dany. Można jednak postawić sobie pytanie – na ile schemat ten można odnieść do Trzeciej funkcji Zakonu? Skoro bowiem Ewangelia jest końcem procesu, to nauka o Trzeciej funkcji Zakonu wydawałoby się – temu zaprzecza. Można to zaprezentować wg schematu Zakon (druga funkcja – poznanie grzechu) – Ewangelia (łaska / odpuszczenie) – Zakon (wyznacznik nowego życia).
    
Na ów problem zwraca uwagę współczesny, australijski teolog luterański ks. dr Stephen J. Hultgren w swym wykładzie „Powrót do trzeciej funkcji Zakonu” z roku 20144. Stwierdza on, iż największa niechęć wobec tego artykułu wiary wg Formuły zgody wynika z tego, że może być ona zrozumiana jako jakaś forma udziału uczynków w zbawieniu. Stawia bowiem uczynki za Ewangelię. Aby było jasne – nie jest to pogląd Hultgrena – autor go po prostu prezentuje. Tu jednak wchodzimy do trzech artykułów wiary – Stworzenia, Odkupienia i Poświęcenia. Wiara chrześcijańska nie kończy się przecież na śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa, czy na zwiastowaniu odpuszczenia. Na brak wątków poświęcenia w działalności homiletycznej tzw. Antynomistów zwracał uwagę ks. dr Marcin Luter w swym piśmie „O Soborach i Kościele”. Luter porównuje w nim współczesnych mu przeciwników Zakonu do historycznych postaci – jednocześnie wspaniałych kaznodziei – Nestoriusza (384-451) i Eutychesa (378-454), którzy zasłynęli z powodu herezji chrystologicznych. Tak jak oni pozbawiali Chrystusa istotnych cech – wyrażonych w nauce ortodoksyjnej, tak też Antynomiści ogołacają prawdy wiary i samego Chrystusa.
    
Idee, które przyświecały XVI-wiecznym Antynomistom są aż do bólu współczesne, cytując Lutra: „Logika ich myślenia jest następująca – człowiek nie powinien być przerażony, czy zakłopotany – zwiastować powinno się tylko to, co pociesza – to co jest natchnione łaską i odpuszczeniem grzechów w Chrystusie Jezusie5. Luter przypomina, że chrześcijaństwo nie kończy się na drugim artykule wiary, ale jest też trzeci – o poświęceniu. W dalszej części Luter pisze: „Pan Jezus jednak nie tylko uzyskał dla nas łaskę, ale również dar Ducha Świętego, abyśmy nie tylko otrzymali odpuszczenie grzechów, ale też wyrzekli się ich6. To są bardzo ważne i warte uwagi słowa – to nie jest tak, że idziemy do spowiedzi, słyszymy słowa rozgrzeszenia od księdza – albo nawet w codziennej osobistej spowiedzi krzepimy się Ewangelią – i na tym się to kończy. Grzeszność przyjmuje różne, indywidualne formy i każdy człowiek wezwany jest do walki ze swoimi grzechami. Nie ma tu miejsca na mechanizm popularny wśród współczesnych Antynomistów polegający na spłycaniu tematu do: „wszyscy są grzeszni”. Częścią poświęcenia jest walka z własnymi grzechami. Do tego nawiązuje też trzecie pytanie spowiednie ze współczesnego nabożeństwa luterańskiego w języku polskim: „Czy pragniesz z pomocą Ducha Świętego poprawić życie swoje?”. To pytanie, jego forma i umiejscowienie bardzo dobrze podkreślają łączność Spowiedzi z Uświęceniem. Ale kończąc ten długi wątek poboczny chciałbym jeszcze zacytować Duży Katechizm Marcina Lutra z fragmentu „o Poświęceniu”: „Dlatego wszyscy, którzy szukają i pragną dostąpić uświęcenia nie przez Ewangelię i odpuszczenie grzechów, lecz przez swoje uczynki, wypędzili i wyłączyli siebie samych z chrześcijaństwa”. Źródłem uświęcenia powinna być Ewangelia, a nie ludzkie wysiłki skoncentrowane na własnych uczynkach – czyli na Zakonie. Tym samym słuszne jest, iż kazanie powinno kończyć się wyraźnym głosem Ewangelii, to Ewangelia ma w nim górować nad Zakonem – i to widać w kazaniach ks. Leopolda Otto.
    
Czytając to kazanie można odnieść zdecydowaną przewagę Ewangelii nad Zakonem, wręcz być może dla niejednego ilość Zakonu jest tu marginalna. Tu jednak należy zwrócić uwagę na dwa fakty. Po pierwsze – ks. pastor Otto w swej działalności teologiczno-kaznodziejskiej był jawnym krytykiem racjonalizmu, liberalizmu, oraz tzw. protestantyzmu kulturowego. Kazania racjonalistyczne były de facto kazaniami umoralniającymi. To wynikało między innymi z pomieszania Zakonu i Ewangelii. Widzimy to chociażby w katechizmie ks. Andrzeja Pauliniego (pastora w Bystrzycy, w której to mieszkam) gdzie na pytanie: „Któż udzielił ludziom najdoskonalszą naukę w zakonie Bożym?” odpowiada: „Jezus Chrystus w ewangelii swojej7. Owszem taki punkt widzenia można z pewnością jakoś okrężnie bronić, ale z pewnością nie sprzyja on czytelności w oddzieleniu Zakonu od Ewangelii. Ks. Otto jasno podkreślał, że głównym celem zwiastowania Słowa Bożego nie jest umoralnianie słuchaczy, ale zwiastowanie dobrej nowiny o Chrystusie. Drugi powód spoczywa w tym, że w praktyce Parafii Warszawskiej istniało tzw. „Przygotowanie do Komunii Świętej”8. Było to nic innego jak Spowiedź ogólna wyodrębniona z liturgii nabożeństwa, kończąca się absolucją (rozgrzeszeniem) ogólną. Na początku tego nabożeństwa spowiedniego miało miejsce przemówienie (dosłownie: napomnienie) spowiednie. To właśnie tu można było z większym naciskiem zwiastować Zakon, choć oczywiście punktem końcowym była Ewangelia – zarówno w samym przemówieniu, jak też w Absolucji.
    
Znowu odchodząc od głównego tematu, można sobie wyobrazić, w jaki sposób można przywrócić kazania spowiednie? Na Śląsku Cieszyńskim, gdzie najmocniej utrwaliło się oderwanie Spowiedzi i Wieczerzy Pańskiej od nabożeństwa, tam jeszcze czasami można spotkać się z kazaniami spowiednimi. Ale trend je raczej taki, iż po pierwsze przywraca się Spowiedź i Wieczerzę Pańską do głównego nabożeństwa zboru (i to jest słuszne!), a po drugie – dąży się do skrócenia długości nabożeństw – co wynika z realiów, dla współczesnego człowieka więcej jak 1,5 godziny w kościele to „cała wieczność”. W praktyce Samodzielnego Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego w Niemczech istnieje oddzielne nabożeństwo spowiednie, poprzedzające nabożeństwo z kazaniem i z Wieczerzą Pańską. Zwykle bywa ono stosowane raz w miesiącu – co dla zborów mających minimalnie 2 razy w miesiącu Wieczerzę Pańską wydaje się sensownym rozwiązaniem. Warto generalnie zastanowić się w jaki sposób uczynić ze Spowiedzi faktycznie element „pedagogiczny”, a nie tylko czysto rytualny. To jest jednak temat sam w sobie.
    
Aby znaleźć mocniejsze zaznaczenie Zakonu w kazaniach ks. Leopolda Otto, warto zajrzeć do jego kazania na tekst Ewangelii starokościelnej na 10. Niedzielę po Trójcy Świętej – czyli na tekst z Łk 19,41-48 (przekład warszawski): A gdy się przybliżył, ujrzawszy miasto, zapłakał nad nim, mówiąc: Gdybyś i ty poznało w tym to dniu, co służy ku pokojowi. Lecz teraz zakryte to jest przed oczyma twymi. Gdyż przyjdą na ciebie dni, że twoi nieprzyjaciele usypią wał wokół ciebie i otoczą, i ścisną cię zewsząd. I zrównają cię z ziemią i dzieci twoje w murach twoich wytępią, i nie pozostawią z ciebie kamienia na kamieniu, dlatego żeś nie poznało czasu nawiedzenia swego. A wszedłszy do świątyni, zaczął wypędzać sprzedawców, mówiąc do nich: Napisano: I będzie mój dom domem modlitwy, wy zaś uczyniliście z niego jaskinię zbójców. I nauczał codziennie w świątyni. Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie, a także przedniejsi z ludu szukali sposobności, by go zgładzić. Lecz nie znajdowali nic, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchając go, garnął się do niego.
    
Nadmienię, że 10. Niedziela po Trójcy Świętej miała historycznie bardzo głębokie przesłanie teologiczne. Przypominała ono zniszczenie Jerozolimy – w tym świątyni Jerozolimskiej w roku 70 po Chrystusie i była przestrogą przed pokładaniem wiary we własne siły, a nie w Bogu. W Kościele Ewangelickim A.W. na Słowacji ta niedziela spełnia funkcję dnia pokutnego (w polskim KE-A jest to Środa Popielcowa a w Kościołach EAW na Zaolziu jest to przedostatnia niedziela roku kościelnego). W Polsce za przykładem Niemiec nastąpił totalny „lifting” tego dnia, na rzecz Niedzieli Izraela. Tym samym ów dzień całkowicie zatracił swój charakter pokutny, no chyba, że odnosi się do przypominania chrześcijańskich grzechów (zarówno tych prawdziwych, jak i bardziej subiektywnego charakteru) wobec Żydów.
    
Kazanie, które zostało dla nas zachowane w Postylli, ks. Otto wygłosił jako jeszcze młody człowiek – miał wtedy 25 lat i służył w Kaliszu. Wygłosił je niedługo po zakończeniu swoich studiów w Berlinie, a więc w roku 1844. Informacje te przytaczam po to, gdyż być może, miało to wpływ na większy radykalizm homiletyczny. Nie od dziś wiadomo, że młodość rządzi się pewnym radykalizmem. W każdym razie fakt, że owo kazanie znalazło się w dość okrojonej postylli, wydanej 5 lat po śmierci kaznodziei musi świadczyć o tym, że redagujący ją ks. Franciszek Michejda (mający wtedy 39 lat) uznał je za wartościowe.
    
Głównym motywem kazania są skutki zepsucia moralnego – punktem wyjścia jest oczywiście stan narodu żydowskiego w przeddzień wydarzeń roku 70 po Chrystusie, natomiast aplikacja dotyczy ówczesnych problemów społeczeństwa w którym ks. Leopold Otto żył. Pozwolę sobie przytoczyć kilka mocniejszych cytatów:

1. „Jak choroba niszczy wszelkie żywotne siły, jak próchnienie drzewa psuje zdrowe soki, tak zepsucie moralne, czyli zatwardziałość w grzechu niszczy w człowieku szlachetne uczucia9
2. „Moralność i religia, oto są dwa filary, utrzymujące ludzkość, osłabcie te filary lub przeróbcie ich kształt, zniszczcie prostotę, z jaką zostały zbudowane ręką Zbawiciela, a ludzkość ta przestanie być ludzkością10
3. „Tak bracia, wyrzucajcie z pomiędzy siebie, z łona chrześcijaństwa ludzi zepsutych moralnie, inaczej bowiem oni się nie poprawią a wy zarażeni niezdrowemi ich zdaniami, ulegniecie może także zepsuciu11
    
Czytając to kazanie można odnieść wrażenie, iż zawiera ono bardzo dużo Zakonu, a bardzo mało Ewangelii. Jak już wspomniałem ks. Otto był wtedy początkującym duchownym. Poza tym parę innych faktów być może miało wpływ na taki styl kaznodziejski. Dopiero co zakończył on studia w Berlinie, gdzie mógł uczyć się od wielkich teologów tej doby: Augusta Neandera (1789-1850) i Philippa Marheinekego (1780-1846). Neander pochodził z rodziny żydowskiej, na chrześcijaństwo nawrócił się pod wpływem neo-pietystów i całe życie pozostawał w ramach teologii przebudzeniowej. Natomiast Marheineke był znany w próby przeniesienia tradycyjnych dogmatów chrześcijaństwa na system filozofii Hegla. Jak wielki wpływ na poglądy młodego kaznodziei miały studia w Berlinie i jak postępowała jego teologiczna ewolucja – to oczywiście pytania na które ciężko odpowiedzieć w tej pracy.
    
Widać jednak, że nauka o Zakonie i Ewangelii nie jest prostym zabiegiem homiletycznym, z którym z lekkością poradzi sobie świeży absolwent teologii. W tej materii mógłbym zacytować Lutra, albo Walthera, ale zacytuję powszechnie dostępną publikację internetową „W co wierzymy – Duch Święty i środki łaski”: „Zakon i Ewangelia w luterskim rozumieniu tych terminów występują w całym Piśmie Świętym, często tuż obok siebie. Sztuką i darem Ducha Świętego jest ich rozróżnienie12. Owszem jest to sztuką, bowiem o wiele prościej wygłosić pogodne kazanie zawierające samą Ewangelię, gdzie Bóg jest dobry i kochający. Równie prosto przychodzi zwiastowanie samego Zakonu – wykazywanie grzechów, umoralnianie – choć to wymaga odpowiedniego audytorium – wszystko zależy o jakiś grzechach do kogo się mówi. Ale właściwą drogą zwiastowania Pisma Świętego jest jego właściwe rozróżnienie na Zakon – wskazujący nam na nasz grzech i właściwą drogę postępowania i Ewangelię, która pokazuje Bożą dobroć, wszechmoc i miłość. Dopiero w tym zestawieniu kazanie staje się nie tylko sztuką, ale działaniem, darem Ducha Świętego. Duch Święty przecież działa poprzez zwiastowane Słowo i czyni z tej czynności środek łaski przynoszący zasmuconym, pokutującym grzesznikom odpuszczenie grzechów – czyli Ewangelię.
    
Podsumowując – na przykładzie ks. Leopolda Otto widzimy z jednej strony pewną ewolucję poglądów, dojrzewanie, które przerodziło się w wyraźne rozgraniczenie Zakonu i Ewangelii. Droga którą obrał z pewnością była cięższa niż proste przesłanie wynikające z ruchów przebudzeniowych, czy współcześnie z ewangelikalizmu. Ale będąc Ewangelikami – owszem odrzucamy antynomizm, ale musimy pamiętać, że nazwa którą nosimy do czegoś nas zobowiązuje.

ks. pastor Jakub Retmaniak

1 Źródło: wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/kosciol-szwecji-otwartosc-tolerancja-wolnosc, dostęp 13.10.2020
2 Źródło: de.m.wikipedia.org/wiki/Liberale_Theologie, dostęp 13.10.2020
3 Wszelkie cytaty z owego kazania pochodzą z wydania: Leopold Otto, Rozmyślania i kazania, Cieszyn 1887
4 Źródło: alc.edu.au/assets/lecture/2015-Revisiting-the-Third-Use-of-the-Law.pdf, dostęp 21.10.2020
5 Za tłumaczeniem angielskim – M. Luther, Councils and churches, s. 151, Londyn 1847
6 Tamże, s. 152
7 A. Paulini, Nauka religji Chrystusowej dla dziatek szkół ewangielickich, s. 43, Cieszyn 1871
8 Agenda dla Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Królestwie Polskim, s. 1, Warszawa 1889
9 Leopold Otto, Rozmyślania i kazania, Cieszyn 1887, s. 285
10 Tamże, s. 286-287
11 Tamże, s. 289
12 Źródło: www.luteranie.pl/w_co_wierzymy/duch_swiety_i_srodki_laski.html, dostęp 23.10.2020

Portal Konfesyjni Luteranie

Portal „Konfesyjni” został założony z inicjatywy wiernych Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w R.P. celem kultywowania czystości i prostoty wykładni Słowa Bożego zawartej w Księgach Symbolicznych a także rozbudzenia zachwytu nad starochrześcijańskimi korzeniami naszej liturgii, która wraz z sakramentem Wieczerzy Pańskiej, stanowi centrum religijnego życia Chrześcijan wyznania Ewangelicko - Augsburskiego.