Opracowania i artykuły

Narracja Nowego Stworzenia

Referat wygłoszony podczas V Zjazdu Konfesyjnych w Kluczborku


Kiedy w gronie członków stowarzyszenia zastanawialiśmy się nad tematyką tego zjazdu, postanowiliśmy, że nie będzie jednego hasła przewodniego, a zamiast tego wybraliśmy 4 hasła pomocnicze: "Wiara czynna w miłości", "Porządek w miłości", "Porządek w Kościele", "Jedność chrześcijan". Żadne z tych haseł jako takie nie stanowi tematu mojego referatu, są one natomiast pewnymi punktami odniesienia, do których postaram się nawiązać. Jestem przekonany, że we właściwym podejściu do tych czterech zagadnień pomaga przyjęcie odpowiedniej narracji poprzez którą postrzegamy Boga i świat.

Mówiąc o narracji mam na myśli sposób przedstawiania podstawowych prawd wiary chrześcijańskiej. Nieraz gdy czytam wypowiedzi różnych chrześcijan (w szczególności chrześcijan z różnych wyznań, ale również chrześcijan w obrębie jednego wyznania) to uderza mnie to w jak bardzo odmiennych kategoriach myślą. Weźmy na przykład postrzeganie Boga jako Króla a Ludu Bożego jako sług lub postrzeganie Boga jako Ojca a Ludu Bożego jako dzieci Bożych. Obie te perspektywy są uprawnione, ale w zależności od tego jaki nadamy im akcent możemy otrzymać wypadkowo zupełnie inną duchowość.

Rok temu podczas wizyty w jednej z parafii ewangelickich wpadła mi w ręce książeczka "Niebo - miejsce również dla Ciebie?" autorstwa Wernera Gitta. Jej głównym zagadnieniem jest zbawienie, które autor rozumie jako "pójście do nieba". Niebo, jak stwierdza Gitt, jest miejscem poza czasem i przestrzenią. Człowiek z powodu grzechu nie może zostać wpuszczony do nieba i potrzebuje Zbawiciela - Jezusa, który uwolni go do grzechu. W tym miejscu pozwolę sobie przytoczyć szerszy fragment książeczki:

Niebo też jest wieczne. I to jest miejsce, gdzie Bóg chce nas zabrać. Zapraszamy was do pójścia do nieba. Wezwij imię Pana i zarezerwuj sobie niebo! Po pewnym wykładzie kobieta z podnieceniem zapytała mnie: "Czy można zarezerwować niebo? To brzmi jak biuro podróży!" Zgodziłem się z nią: "Jeśli nie zarezerwujesz, nie dostaniesz się tam. Jeśli chcesz pojechać na Hawaje, potrzebujesz również ważny bilet lotniczy". Zapytała: "Bilet lotniczy musi być opłacony?!"O tak, bilet do nieba też! Ale to jest tak drogie, że nikt z nas nie może za niego zapłacić. To nasz grzech, który to uniemożliwia. Bóg nie toleruje grzechu w Swoim niebie. Ci, którzy chcą spędzić wieczność z Bogiem w niebie po tym życiu, muszą najpierw zostać uwolnieni od swojej winy. To wyzwolenie można uzyskać tylko przez osobę bez grzechu - a tą osobą jest Jezus Chrystus. On sam jest wypłacalny! I zapłacił swoją krwią i śmiercią na krzyżu.

Przytoczyłem ten fragment, żeby pokazać przykład złej narracji, która zdecydowanie nie pomaga w zrozumieniu chrześcijańskiej wiary. Można by wskazać tutaj na kilka problemów:

Po pierwsze, skoro naszą wieczność mamy spędzić w niebie, poza czasem i przestrzenią, to jaki sens miało stwarzanie fizycznego świata i umieszczanie nas w czasie i przestrzeni? Popatrzmy na fragment opisu stworzenia z pierwszego rozdziału Genesis: Potem Bóg powiedział: Niech powstaną światła na sklepieniu nieba, aby rozdzielały dzień od nocy i niech wyznaczają czasy, dni i lata. Niech będą światłami na sklepieniu nieba, by świecić nad ziemią. I tak się stało. Bóg uczynił więc dwa wielkie światła: wielkie światło, żeby rządziło dniem, i małe światło, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią i aby rządziły dniem i nocą oraz oddzielały światłość od ciemności. Bóg zobaczył, że to było dobre [Rdz 1,14-18]. Wyraźnie wynika z tego, że upływ czasu jest częścią dobrego, Bożego stworzenia. Gdyby Bóg chciał nas przeznaczyć do wiecznego istnienia w pozafizycznym niebie to stwarzanie nas w fizycznej doczesności byłoby zupełnie zbędne.

Po drugie, w narracji tej zauważamy dziwny brak zmartwychwstania. (I jest to słabość nie tylko tego fragmentu, ale książeczki w ogóle - kwestia zmartwychwstania jest tam niemal nieobecna.) Zgodnie z zaprezentowaną logiką Jezus mógłby w ogóle nie zmartwychwstać, a my po śmierci i tak moglibyśmy pójść do nieba (bo w końcu bilet jest opłacony). Tymczasem w Nowym Testamencie zmartwychwstanie jest absolutnie kluczową sprawą. Cały 15 rozdział 1 Listu do Koryntian poświęcony jest temu zagadnieniu. Paweł zaczyna od przypomnienia fundamentu Ewangelii - Mesjasz umarł za nasze grzechy, został pogrzebany i trzeciego dnia wskrzeszony z martwych. Apostoł podkreśla, że to wszystko wydarzyło się zgodnie z Pismem [1 Kor 15,1-4], a nieco dalej dodaje przestrogę: jeśli Chrystus nie został wskrzeszony, daremna jest wasza wiara, trwacie jeszcze w swoich grzechach [1 Kor 15,17]. Następnie apostoł przechodzi do rozważań nad powszechnym zmartwychwstaniem umarłych w przyszłości.

Po trzecie, cały schemat zaprezentowany przez Gitta, można by opisać jako ucieczkę z doczesności. Żyjemy teraz w doczesnym miejscu, gdzie zmagamy się z grzechem, ale możemy zarezerwować sobie miejsce w niebie i dostać się tam po śmierci, zostawiając doczesność na zawsze za sobą. Można jednak wskazać fragmenty Nowego Testamentu, które wydają się mówić o czymś zupełnie innym. Paweł w 8 rozdziale Listu do Rzymian powiada: Stworzenie przecież z wytrwałością oczekuje objawienia synów Boga, gdyż zostało poddane marności nie z własnej woli, lecz przez Tego, który je poddał, w nadziei, że również ono będzie wyzwolone z niewoli rozkładu do wolności chwały dzieci Boga. Wiemy bowiem, że aż dotąd całe stworzenie wzdycha i rodzi w bólach. I nie tylko ono, lecz również my sami, którzy mamy pierwsze plony Ducha, wzdychamy, oczekując usynowienia, odkupienia naszego ciała [Rz 8,19-23]. Przeznaczeniem naszego fizycznego ciała nie jest porzucenie, lecz usynowienie. Przeznaczeniem stworzenia nie jest porzucenie, lecz wyzwolenie z niewoli rozkładu.

W tym miejscu poczynię dygresję przyrodniczą. Jeżeli zadamy sobie pytanie jaka będzie przyszłość kosmosu z naukowego punktu widzenia, to w dużym skrócie odpowiedź można sformułować następująco: za wiele miliardów lat wszystkie gwiazdy się wypalą i zaczną stygnąć. Wraz z rozszerzaniem się kosmosu, będzie systematycznie spadać jego średnia temperatura. Jeżeli zaczekamy odpowiednio długo to kosmos zamieni się w zimną, ciemną pustynię, w której nie jest w stanie przetrwać żadna forma życia. Co więcej, materia i promieniowanie będą dążyć do osiągnięcia stanu równowagi termodynamicznej, a globalna entropia zmierzać do osiągnięcia wartości maksymalnej. Ten hipotetyczny stan końcowy nazywa się nieraz śmiercią cieplną lub śmiercią termiczną wszechświata. Wydaje się, że w bardzo dalekiej przyszłości owa śmierć termiczna jest nieunikniona.

Jest w tym jakieś gorzkie piękno. Jak codzienne doświadczenie przypomina nam, że śmierć naszego ciała jest nieunikniona, tak współczesna nauka mówi, że nieunikniona jest śmierć każdej gwiazdy, a przypuszczalnie również całego kosmosu. Niewola rozkładu wydaje się ogarniać wszystko.

A jednak śmierć nie będzie miała ostatniego słowa. Bóg ma inny plan. W Drugim Liście Piotra czytamy: A dzień Pana przyjdzie jak złodziej. Wówczas niebiosa z hukiem przeminą, żywioły zaś zostaną zniszczone w ogniu, i ziemia, i te dzieła, które na niej zostaną znalezione. Skoro to wszystko zostanie zniszczone, to jacy wy powinniście być w świętym postępowaniu i pobożności, oczekując przyjścia dnia Boga i starając się je przyspieszyć. Z powodu tego dnia niebiosa płonąc, zostaną zniszczone, a żywioły rozpłyną się w ogniu. Ale my, zgodnie z Jego obietnicą, oczekujemy nowych niebios i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość [2 P 3,10-13]. Bożym planem dla świata jest zatem nowe stworzenie.

Na czym możemy oprzeć swoją nadzieję na wypełnienie Bożego planu? Przede wszystkim na tym, że nowe stworzenie już się zaczęło! Chrystus został wskrzeszony z martwych jako pierwszy z tych, którzy umarli [1 Kor 15,20]. Patrząc na zmartwychwstałego Jezusa możemy dostrzec w Nim kogoś, kto przynależy zarówno do ziemi jak i do nieba. Z jednej strony Jego ciało wydaje się być zaskakująco normalne, podobne do naszych ziemskich ciał. W epilogu Ewangelii Łukasza czytamy: Jezus stanął pomiędzy nimi i powiedział: Pokój wam. Oni przerazili się i przestraszeni myśleli, że widzą ducha. A On ich zapytał: Dlaczego jesteście zatrwożeni? Dlaczego wątpliwości ogarniają wasze serca? Zobaczcie Moje ręce i stopy - to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i zobaczcie - przecież duch nie ma ciała ani kości, a jak widzicie, Ja mam. Gdy to powiedział, pokazał im ręce i stopy. Kiedy zaś z radości jeszcze nie dowierzali i byli zdumieni, zapytał ich: Macie tu coś do jedzenia? Podali Mu kawałek pieczonej ryby. A On wziął i zjadł w ich obecności [Łk 24,36-43]. Zmartwychwstały Jezus ma zatem ciało i kości, ręce i stopy, i może spożyć ziemski pokarm tak jak każdy z nas. Z drugiej strony ewangeliczne przekazy zawierają również oznaki przemiany Jego ciała. Jezus przychodzi do wnętrza domu mimo zamkniętych drzwi [J 20,19], nie zawsze jest rozpoznawalny [Łk 24,16] i niespodziewanie znika [Łk 24,31], aż wreszcie zostaje wzięty do nieba, gdzie zasiada po prawicy Boga [Mk 16,19].

Tam, gdzie jest Jezus, jest też nowe stworzenie. Apostoł Paweł w swoich listach często zwraca uwagę na aspekt zamieszkiwania Ducha Świętego i zamieszkiwania Chrystusa w chrześcijanach (te dwie perspektywy są ze sobą ściśle powiązane, bowiem Duch Święty jest Duchem Chrystusa - Rz 8,9nn). Dlatego jeśli ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, przeminęło, a nastało nowe [2 Kor 5,17]. Jeśli zaś Chrystus jest w was, to chociaż ciało podlega śmierci z powodu grzechu, to jednak Duch daje życie dzięki usprawiedliwieniu. A jeśli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, ożywi również wasze śmiertelne ciała przez swojego Ducha, który w was mieszka [Rz 8,10n].

Bożą wolą dla nas, którzy uwierzyliśmy, jest uświęcenie, wzrastanie w miłości i mądrości. Takie właśnie jest nowe stworzenie - wzrastające ku dobremu, a nie ku złemu. Trzeba podkreślić, że jest to proces. Obecność Chrystusa w nas nie sprawia, że grzech całkowicie znika z naszego życia. Zmagania będą trwać. Mieszka w nas Chrystus, ale mieszka też grzech. Ten paradoks doskonale opisywał Apostoł Paweł: Odkrywam więc prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Cieszę się bowiem prawem Boga jako człowiek wewnętrzny, ale w moich członkach dostrzegam inne prawo, które walczy z prawem mojego umysłu i bierze mnie w niewolę prawa grzechu, które mieszka w moich członkach. Jak udręczonym jestem człowiekiem! Kto mnie uwolni z ciała podległego tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana. Tak więc ja sam służę umysłem Prawu Boga, ciałem zaś prawu grzechu. W tym ostatnim zdaniu Pawła zawiera się istotny aspekt wiary - świadome uznanie tego, że Boże Prawo jest dobre i pragnienie jego wypełnienia.

Jakie jest nasze powołanie po zmartwychwstaniu? Odpowiedź, która wyłania się z Nowego Testamentu jest dość jasna - będziemy królować na nowej ziemi jako Boży zarządcy. W Drugim Liście do Tymoteusza czytamy: Nauka ta jest godna wiary. Jeśli bowiem razem z Nim umarliśmy, to i razem będziemy żyć; jeśli wytrwamy, to i razem będziemy królować [2 Tym 2,11n]. W jednej z wizji opisanych w Księdze Objawienia Baranek przyjmuje od Starszych pieśń uwielbienia: Jesteś godny wziąć zwój i otworzyć jego pieczęcie, ponieważ zostałeś zabity i swoją krwią nabyłeś dla Boga ludzi z każdego plemienia, języka, ludu i narodu. I uczyniłeś ich dla naszego Boga królestwem i kapłanami, i będą królować na ziemi [Obj 5,9n]. To królewskie panowanie nie jest żadnym nowym pomysłem Boga. Ono jest Jego zamierzeniem wobec nas od samego początku. Potem Bóg powiedział: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz i na Nasze podobieństwo. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem podniebnym, nad bydłem i nad całą ziemią, i nad wszelkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi [Rdz 1,26]. Bóg nie pomylił się, stwarzając fizyczny świat. Zmartwychwstała fizyczność to nadal fizyczność, a nie coś zupełnie innego. Bóg nie pomylił się, powierzając człowiekowi panowanie nad ziemią. To nadal jest nasz cel. Poprzez nasze osobiste uświęcenie i wzrost duchowy w doczesnym życiu przygotowujemy się do roli królowania w odnowionym świecie. Z tej perspektywy jest też zupełnie jasne dlaczego Bóg domaga się od nas wiary. Skoro mamy królować razem z Chrystusem to musimy Mu zaufać. Inaczej to nie zadziała.

Powiedziałem już wcześniej, że nowe stworzenie jest tam, gdzie jest Jezus. To odpowiedni moment, żeby powiedzieć kilka słów o Kościele. Chrystus jest bowiem obecny w społeczności wierzących, jak sam obiecał: Gdzie bowiem dwóch albo trzech gromadzi się w Moje imię, tam jestem pośród nich [Mt 18,20]. Tak jak każdy z nas przygotowuje się do wieczności poprzez uświęcenie, tak też Kościół jest wezwany do działania, które przybliża Królestwo Boże oraz przygotowuje świat na powtórne przyjście Chrystusa i odnowienie nieba i ziemi. Dzieje się to przez nauczanie [Mt 28,19n], okazywanie miłosierdzia skrzywdzonym [Łk 10,25-37], krzewienie pokoju [Mt 5,9], modlitwę za wszystkich ludzi [1 Tym 2,1] itd.

Częstym motywem, który pojawia się w Nowym Testamencie jest wezwanie do jedności Kościoła, która ma się objawiać w jednomyślności. Bardzo klarownie pisze o tym Paweł na początku Pierwszego Listu do Koryntian: Zachęcam więc was, bracia, przez wzgląd na imię naszego Pana, Jezusa Chrystusa, abyście wszyscy byli zgodni i aby nie było wśród was rozłamów, ale abyście byli doskonali w jednakowym myśleniu i w jednakowej ocenie [1 Kor 1,10]. Perspektywa nowego stworzenia pomaga zrozumieć dlaczego jest to takie ważne. Powinniśmy patrzeć na siostry i braci w Kościele jako na tych, którzy razem z nami będą panować na nowej ziemi. Nasze panowanie nie będzie panowaniem biernym, ale wymagającym działania, tak jak panowanie Adama, który za zadanie otrzymał uprawianie ogrodu [Rdz 1,15]. Będziemy potrzebowali wzajemnego porozumienia, aby móc współpracować. Królestwo Boże nie może być rozdarte niezgodą, dlatego musimy dążyć do tego aby Kościół też nie był rozdarty niezgodą. Ośmielę się powiedzieć, że ekumenizm przygotowuje Kościół do roli królowania w odnowionym świecie.

Przedstawiona narracja nowego stworzenia pomaga uporządkować sobie spojrzenie na poszczególne prawdy wiary. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z jej ograniczeń. W swoim referacie mówiłem wiele o zmartwychwstaniu, ale nie powiedziałem nic o krzyżu. Nie powiedziałem o cierpiącym Chrystusie, który został przebity za nasze grzechy [Iz 53,5], a to przecież jest fundamentalną prawdą wiary. Moje milczenie w tym zakresie wynika z tego, że nauki o krzyżu nie da się w łatwy sposób "uzasadnić" na podstawie nauki o nowym stworzeniu (tak jak uzasadniałem potrzebę wiary i ekumenii). Narracja nowego stworzenia wyjaśnia wiele, ale nie wyjaśnia wszystkiego. Nie da się zredukować Słowa Bożego tylko do niej.

Szukaj

Media społecznościowe

Czytelnia

DIDACHE

"DUCH A LITERA" - WSTĘP.

 "DUCH A LITERA" - TREŚĆ.

"KOŚCIÓŁ WYSOKI".

"MARIOLOGIA LUTERAŃSKA".

Portal Konfesyjni Luteranie

Portal „Konfesyjni” został założony z inicjatywy wiernych Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w R.P. celem kultywowania czystości i prostoty wykładni Słowa Bożego zawartej w Księgach Symbolicznych a także rozbudzenia zachwytu nad starochrześcijańskimi korzeniami naszej liturgii, która wraz z sakramentem Wieczerzy Pańskiej, stanowi centrum religijnego życia Chrześcijan wyznania Ewangelicko - Augsburskiego.